Tagi:Technologie

Ekonomia Facebook, Instagram, WhatsApp: zyskują tylko miliarderzy

Właściciele sieci społecznościowych niszczą setki tysięcy miejsc pracy, w miejscu których tworzą dziesiątki czy setki (nawet nie tysiące). Miliony użytkowników na całym świecie są ich bezpłatną siłą roboczą. Co więcej, od sieci społecznościowych w rodzaju Twitter i Facebook po Google – u wszystkich eksploatacja naszej informacji personalnej służy za motor napędowy ekonomii „wielkich danych”. Wszystkie te firmy usiłują zbadać nas jak najgłębiej, by bez naszej zgody sprzedać swoim reklamodawcom. Amerykański geek Andrew Keen opisuje jak sieci społecznościowe eksploatują cały świat.

Andrew Keen – dyrektor wykonawczy FutureCast w Dolinie Krzemowej i obserwator CNN. W swojej nowej książce „The Internet is Not the Answer” wydanej w 2015 roku porównuje on początki internetu, kiedy to przed deweloperami stawiano zupełnie inne cele stworzenia sieci, z dniem dzisiejszym, kiedy „garstka monopolistów podbiła świat pozyskując dane użytkowników z każdego zakątka kuli ziemskiej”.



Big Data

wallpaper-hd-facebook-world-network

Zwlekałem z pisaniem tego postu od kilku dni będąc przekonanym, że lada chwila na jakimś z polskich portali pojawi się tłumaczenie całości. Przecież to taki ciekawy temat, do tego Polak w roli głównej, więc spokojnie można by dać charakterystyczny nagłówek w rodzaju „Cały Zachód zachwycony! Wszyscy podziwiają niesamowite przełomowe rewolucyjne odkrycie Polaka” i zbierać żniwa kliknięć, ale cóż. Chyba się na to nie zanosi, więc do dzieła.

W sobotę szwajcarskie czasopismo Das Magazin opublikowało śledztwo dziennikarskie o tym jak technologie spersonifikowanej reklamy w sieci Facebook wpłynęły na wyniki wyborów w USA i referendum o wyjściu Wielkiej Brytanii z UE. Jak podkreśla Spiegel, wielu dziennikarzy już nazywa tę śledztwo „tekstem roku”. W nim jest wszystko: i najnowsze technologie; i uniwersalna broń, która trafiła z dobrych rąk w złe; i codzienne śledzenie każdego z nas; i enigmatyczni zleceniodawcy; i przemiana żebraka w księcia (i odwrotnie).

Artykuł jak najbardziej zasługuje na to, by przeczytać go w całości. Ja zaś jedynie wybrałem z niego kilka ciekawych akapitów.