Tagi:Propaganda

Pochodnie wolności

Na świecie są dwie kategorie istot: Ludzie i Niemcy.
Rudyard Kipling, artykuł w „Morning Post”, 1915 rok

Propaganda wojenna Anglików i Amerykanów z psychologicznego punktu widzenia była słuszna.
Ukazując Niemców jako barbarzyńców i Hunów, przygotowywała ona każdego żołnierza do okropności wojny.
Adolf Hitler, nieco później

Oczywiście, po zakończeniu wojny mądrzy ludzie nie mogli nie zadać sobie pytanie:
a czy nie dałoby się użyć tej samej techniki do rozwiązania problemów czasu pokoju?
Edward Bernays „Propaganda”, 1928 rok

W październiku 1914 roku wojska kajzerowskie zdobyły Antwerpię. Na cześć zwycięstwa w kościołach biły dzwony. Gazeta „Кölnische Zeitung” poświęciła temu wydarzeniu jedno zdanie. Niedługo po tym francuski dziennik „Le Matin” podał: „Według „Кölnische Zeitung” antwerpijskie duchowieństwo po zdobyciu miasta przez Niemców zostało zmuszone do bicia w dzwony”.

Następnego dnia w „London Times” można było przeczytać: „Jak donosi „Le Matin” z Kolonii, duchowni belgijscy, którzy po zajęciu Antwerpii odmówili bicia w dzwony, zostali wyrzuceni ze swoich stanowisk”. „Corriere de la Serra” dodała: „Według informacji podanej przez „Times”, uzyskanej poprzez Paryż z Kolonii, belgijscy księża, którzy po kapitulacji Antwerpii odmówili bicia w dzwony, zostali wysłani do prac przymusowych”.

Po czym „Le Matin” wrócił do tematu i zamknął go słowami: „Uzyskane poprzez Londyn informacje „Corriere de la Serra” potwierdzają, iż po tym jak belgijscy duchowni bohatersko odmówili bicia w dzwony, niemieccy barbarzyńcy powiesili ich głowami do dołu zamiast serc dzwonów”.

Strony konfliktów zbrojnych uciekały się do demonizacji przeciwnika od niepamiętnych czasów. Można tu wspomnieć choćby wyolbrzymione opowieści o koszmarach wojny trzydziestoletniej, często jeszcze dziś brane przez nieobytego czytelnika za dobrą monetę. Zarówno katolicy, jak i protestanci opisywali własne męki i niesłychane zbrodnie przeciwnika (dowodzonego niewątpliwie przez samego Szatana). Jednak Pierwsza Wojna Światowa wyniosła propagandę na zupełnie inny poziom. Kiedy protestanci twierdzili, że po zdobyciu Magdeburga przez wojska Tilly’ego w 1631 roku, zginęło tam ni to 20, ni to nawet 30 tysięcy ludzi, brzmiało to wystarczająco prawdopodobnie i działało. Kiedy propaganda Ententy zarzucała Niemcom, że ci w 1914 roku masowo odcinali ręce belgijskim kobietom i dzieciom, brzmiało to absurdalnie… ale działało jeszcze lepiej.



Szum informacyjny

Amerykański filozof i media analityk Alain de Botton bada, jak zmieniają się wiadomości i jak wiadomości zmieniają ludzi.

– Dziś po raz pierwszy w historii ludzkości mamy dostęp do informacji o wydarzeniach zupełnie nie związanych z naszym życiem. We wcześniejszych okresach historycznych w ogóle nie było potrzeby w takiej informacji, ponieważ wydarzenia te nie miały dla człowieka żadnego znaczenia. Dostajemy informację, z którą nie mamy co zrobić.

– Dostajemy niedokończone historie, które ciągle się uzupełniają, i tak w nieskończoność, co tworzy potok informacyjny, a nie tylko pojedynczy komunikat.

– Jeśli chcecie, by ludzie podporządkowywali się władzy, nie dawajcie im wiadomości wcale, albo dawajcie ich na tyle dużo, by oni się w nich utopili. Wtedy nic nigdy nie będzie się zmieniało.

– Są rzeczy oddziaływujące na ludność mocniej, niż cenzura. To sprzeczność, rozproszenie uwagi, nuda. To wszystko uniemożliwia skupienie uwagi na wydarzeniu przez długi czas. Współcześni dyktatorzy nie muszą zakazywać wiadomości. Lepiej dawać je w dużych ilościach, ale bez wytłumaczenia kontekstu, dawać w ramach zmieniającej się agendy, ale bez rozumienia relewantności danego problemu. W rezultacie ludzie nie będą w stanie adekwatnie postrzegać rzeczywistość polityczną.