Tagi:Futurystyka

Ekonomia Facebook, Instagram, WhatsApp: zyskują tylko miliarderzy

Właściciele sieci społecznościowych niszczą setki tysięcy miejsc pracy, w miejscu których tworzą dziesiątki czy setki (nawet nie tysiące). Miliony użytkowników na całym świecie są ich bezpłatną siłą roboczą. Co więcej, od sieci społecznościowych w rodzaju Twitter i Facebook po Google – u wszystkich eksploatacja naszej informacji personalnej służy za motor napędowy ekonomii „wielkich danych”. Wszystkie te firmy usiłują zbadać nas jak najgłębiej, by bez naszej zgody sprzedać swoim reklamodawcom. Amerykański geek Andrew Keen opisuje jak sieci społecznościowe eksploatują cały świat.

Andrew Keen – dyrektor wykonawczy FutureCast w Dolinie Krzemowej i obserwator CNN. W swojej nowej książce „The Internet is Not the Answer” wydanej w 2015 roku porównuje on początki internetu, kiedy to przed deweloperami stawiano zupełnie inne cele stworzenia sieci, z dniem dzisiejszym, kiedy „garstka monopolistów podbiła świat pozyskując dane użytkowników z każdego zakątka kuli ziemskiej”.



Prawicowy populizm i gerontokracja

Wszystko co dzisiaj nazywają „prawicowym populizmem”, „skrętem w prawo” itd. – to w rzeczywistości kontrrewolucja starych, po której nadejdzie gerontokracja. Społeczeństwa Pierwszego Świata się starzeją (średnia wieku we Francji i w Niemczech już wynosi około 45 lat). Rozrodczość jest coraz niższa, starzy żyją coraz dłużej (niedługo 90-100 lat życia będzie normą).

Starzy chcą spokoju i stabilności. Młodzież stopniowo staje się instytucjonalną mniejszością, w rodzaju homoseksualistów, migrantów czy weganów.

Ciekawe jak będzie na to reagowała młodzież Pierwszego Świata. Pewnie tak jak choćby w USA – będzie skupiać się w nadmorskich stanach, jakichś oazach, które stopniowo zaczną przekształcać się w nowe państwa. Podobnie będzie na całym świecie: młodzież zacznie żyć w kilku metropoliach dookoła których będą rozpościerały się tereny starców (prawicowego konserwatyzmu). Podobnie będzie w Rosji: współczesne życie i progres pozostaną w aglomeracji Moskiewskiej (o populacji 40-50 mln), a dookoła będzie zimna równina z duchowością, wieżami wiertniczymi i Nowym Średniowieczem. W Polsce też mimo ogólnego antymodernistycznego trendu i wyjątkowego wręcz w skali europejskiej tradycjonalizmu młodzieży, takie ośrodki jak Warszawa, Wrocław czy Trójmiasto idą dokładnie w tym samym kierunku co reszta innych europejskich aglomeracji.

Błąd neoliberalizmu polegał na tym, że mu się wydawało, iż każdy chcę się bawić swoimi gadżetami, siedzieć w coworkingach, zajmować się team-buildingiem, brać kubek kawy ze swoim imieniem w Starbucksie, jeździć na rowerze i ogólnie „żyć wesoło i pozytywnie”. A tymczasem większość ludzi, zwłaszcza po czterdziestce, chce po prostu siedzieć przed telewizorem (w USA oglądalność telewizji z pojawieniem się internetu nawet wzrosła), robić barbecue, kosić swój trawnik, żyć w „domu-twierdzy”, strzelać do Obcych (murzynów czy gejów), mrocznie patrzeć w Nikąd. I żeby wszyscy się od niego odczepili.



Świat przyszłości Paraga Khanny: Jedwabny szlak i miasta państwa nowego Średniowiecza

„Świat bezpaństwowy”: rządy delegują większość swoich kompetencji trzeciej stronie, która organizuje enklawy funkcjonujące według swojego własnego prawa. Przyszłość Eurazji przypomina jej średniowieczną przeszłość. Chiny połączą się z Europą Zachodnią siecią szybkich kolei; życie w Eurazji będzie się skupiało wzdłuż tych torów i w kilku metropoliach. Ponadto w ciągu najbliższej dekady wszystkie eurazjatyckie reżymy czeka odwilż albo upadek. W ten sposób świat przyszłości widzi starszy pracownik naukowy „The New America Foundation” Parag Khanna.