Tagi:Ameryka Łacińska

Prekursor z Londynu – 2

Prekursor w niewoli

Francuzi snuli śmiałe plany odnośnie hiszpańskich kolonii, które jednak nie miały się ziścić. Miranda zaprzyjaźnił się we Francji z żyrondystami, którzy akurat weszli w skład kolejnego rewolucyjnego rządu. Z miejsca nadano mu stopień generalski, ale z pomysłu wysłania go na Santa Domingo wyszły nici. Zamiast Karaibów Miranda znalazł się na czele armii francuskiej przy belgijskiej granicy. Walczył on z różnym powodzeniem. Najpierw zdobył Antwerpię, później nie zdążył zająć Maastricht, aż w końcu został rozbity przez Austriaków pod Neerwinden.

Wezwano go do Paryża w celu złożenia wyjaśnień i aresztowano. Trybunał, przed którym stanął Miranda, całkowicie go uniewinnił. 16 maja 1793 roku posiedzenie sądowe zakończyło się tym, że oskarżonemu założyli na głowę wieniec laurowy i skandując „Niech żyję Miranda, niech żyję Republika!” wynieśli go na rękach z sali sądowej. Były to czasy, kiedy przy władzy byli jego przyjaciele żyrondyści.



Prekursor z Londynu

Zły to mesjasz, którego nie poprzedza prekursor. Jako mesjasz południowoamerykańskiej rewolucji, Simon Bolivar był wręcz uosobieniem perfekcji. A i prekursora miał równie wspaniałego. 20 sierpnia 1785 roku londyńska gazeta „Political Herald” pisała:

„Dysponujemy informacją, iż w Londynie przebywa obecnie z wizytą cieszący się niezwykłym zaufaniem swoich rodaków ważny Hiszpano-amerykanin, który zamierza zdobyć sławę wyzwoliciela ojczystej ziemi. Jest to człowiek o wzniosłych ideach i głębokiej wiedzy, mówiący w starożytnych i współczesnych językach, oczytany i posiadający bogate życiowe doświadczenie (…) Ów gentelman po przejechaniu wszystkich prowincji Ameryki Północnej, przybył do Anglii, którą uważa za ojczyznę wolności i szkołę nauk politycznych (…) Pochylamy się przed jego zdolnościami, podziwiamy jego zasługi i po przyjacielsku życzymy mu powodzenia w tej najszlachetniejszej ze spraw, dla których tylko może poświęcać się człowiek, – uszczęśliwić miliony swych rodaków darem wolności.”

Nazywał się ów poświęcający się dla uszczęśliwienia milionów rodaków gentleman Francisco de Miranda.