Islamskie Państwo Iraku i Lewantu. Interludium

img-1093

Jeszcze trzy-cztery lata temu Islamskie Państwo Iraku Lewantu było dla większości obserwatorów jednym z wielu ugrupowań terrorystycznych, których pełno jest na Bliskim Wschodzie i które się różnią jakimiś skomplikowanymi i niejasnymi dla postronnego obserwatora klanowymi i osobowymi cechami charakterystycznymi sprawiającymi, że poszczególne ugrupowania są wobec siebie wrogie.

Jednak stopniowo, wraz z coraz większym zainteresowaniem organizacją, szczegółową analizą jej historii, biografii i drogi bojowej przywódców, prowadzonych przez nią operacji, jej relacji ze sponsorami, przeciwnikami i sojusznikami, można dojść do wniosku, że ugrupowanie to jest zjawiskiem o ile nie unikatowym, to skrajnie niecodziennym pod każdym względem.

Będąc początkowo de facto iracką filią półwirtualnej Al-Kaidy, IPIL niczym szczególnym się nie wyróżniało. Wszystko się zmieniło bliżej początku wojny w Syrii. Nagle w 2010 roku do ugrupowania masowo dołączyli zawodowi wojskowi byłej armii Saddama Husajna, którzy mieli bardzo chłodny stosunek nie tylko do ideologii radykalnego islamu, ale i do islamu jako takiego. Lekceważący stosunek do obrzędów i przestrzegania wyglądu prawowiernego muzułmanina rekompensowane były przez ich doświadczenie i wiedzę. Niemal natychmiast struktura IPIL uległa zmianie, utworzone zostało skrzydło wojskowe, dowództwo centralne, służby finansów i tyłu, uruchomiono własny system mobilizacyjny – machina wojskowa zaczęła działać od razu i na wszystkich obrotach. Nagłe pojawienie się wojskowych, ich kluczowa rola w późniejszych wydarzeniach sugeruje, że należy doszukiwać się w tym pewnych wpływów zewnętrznych. Zwłaszcza, że większość wojskowych przebywała w amerykańskich więzieniach w Iraku i została wypuszczona mniej więcej w tym samym czasie niczym na czyjś rozkaz.

Dowódca wojskowy IPIL Hadżi Bakr, były pułkownik (według innych źródeł – generał brygady) armii Saddama Husajna, uważany jest za twórcę na początku 2012 roku ugrupowania „Front al-Nusra”, które miało pełnić rolę sił specjalnych. Pod wieloma względami struktura al-Nusry początkowo kopiowała irański specnaz Korpusu strażników rewolucji islamskiej al-Kuds. Ciekawą nowacją w wojnie syryjskiej był podział al-Nusry na samodzielne grupy taktyczne liczące 50-100 osób, co pozwalało dowódcom z niedużym doświadczeniem wojskowym skutecznie prowadzić działania bojowe, koordynując swoje akcje poprzez sztaby nadrzędne. Taka struktura pozwalała al-Nusrze prowadzić działania bojowe na rozległym terytorium, kierując się wspólnym planem bez krytycznej zależności od profesjonalnego poziomu niższego dowództwa.

igil600-450_1458056946-jpg-600x450_q85

Front Al-Nusra. Początkowo „delegatura” IPIL w Syrii, później jego największy przeciwnik i wróg, ostatnio coraz bardziej druh. Polityka panie

W razie konieczności takie grupy taktyczne mogły się łączyć ze sobą bądź ze sprzymierzonymi ugrupowaniami tworząc duże jednostki operacyjne. Ponadto utworzony został sektorowy system dowodzenia – terytorium Syrii podzielone zostało na wilajety dowodzone przez zawodowych wojskowych lub posiadających doświadczenie bojowe dowódców ugrupowań. W tym systemie nie było akurat nic nadzwyczajnego – jest on powszechnie stosowany przez ugrupowania islamistyczne. Z reguły amir sektora największego z ugrupowań automatycznie obejmował dowodzenie nad wszystkimi ugrupowaniami sojuszniczymi na swoim terytorium.

isismappaentroagosto2015

Mapa istniejących i perspektywicznych wilajetów Państwa Islamskiego

Jednak przywódca „Frontu Al-Nusra” Abu Muhammad al-Dżulani bardzo szybko wyszedł spod kontroli kierownictwa IPIL i zaczął prowadzić samodzielną wojnę blokując się z Wolną Armią Syrii FSA, co spowodowało konflikt z IPIL. Od tego czasu IPIL porzuciło tworzenie oddzielnych autonomicznych ugrupowań i prowadzi działania bojowe tylko samodzielnie.

Wyjątkowo ciekawą informację podała swojego czasu Wolna Armia Syrii FSA – przedstawiła pewne dokumenty z których miało wynikać, że w wojskowym dowództwie średniego szczebla w IPIL niemalże za zgodą wyższego dowództwa tej organizacji obecni są funkcjonariusze wywiadu wojskowego Asada koordynujący walkę Syryjskiej Armii Arabskiej i IPIL z oddziałami FSA i sprzymierzonej z nią al-Nusry. Z dużym stopniem pewności informacje podane przez FSA nie są prawdziwe i mają na celu dyskredytację IPIL – aczkolwiek całkiem dobrze wpisują się w obraz bezlitosnej walki IPIL przeciw FSA.

W przeciwieństwie do większości ugrupowań islamistycznych IPIL po zasileniu przez wojskowych miało bardzo konkretny program polityczny, któremu podporządkowana była działalność wszystkich służb i oddziałów. Polityczny cel IPIL – budowa sunnickiego kalifatu na terenie historycznego Lewantu – był znacznie bliższy i bardziej zrozumiały dla dużej części uściskanej przez szyitów i współczującej islamistom ludności w przeciwieństwie do abstrakcyjnych haseł pozostałych ugrupowań islamistycznych.

Szczegół w tym, że przywództwo IPIL składało się wyłącznie z Irakijczyków i nikogo innego tam nie dopuszczano. Powodowało to pewną irytację ze strony Syryjczyków, Jordańczyków, Saudyjczyków, Egipcjan, z czego korzystali przeciwnicy IPIL. Początkowo, co prawda, w kierownictwie IPIL obecni byli również obcokrajowcy – Egipcjanin Abu Ayyub Al-Masri był drugą osobą w IPIL; po śmierci pierwszego przywódcy Abu Omara Al-Bagdadiego przez pewien czas ugrupowaniem dowodził Marokańczyk Abu Suleiman Al-Naser. Jednak po przyjściu byłych wojskowych-baasistów ich lider Hadżi Bakr przepchnął na stanowisko przywódcy ugrupowania siedzącego z nim wcześniej w jednym więzieniu Irakijczyka Abu Bakra Al-Bagdadiego, motywując swoją rekomendację pochodzeniem Al-Bagdadiego z plemienia Kurajszytów, co dawało mu później prawo ogłosić się Kalifem. W późniejszym okresie szura IPIL reprezentowana była wyłącznie przez Irakijczyków, a jej większość stanowili wojskowi, którzy pozostawili islamistom jedynie funkcję reprezentatywną i ideologię.

isis-abu-bakr-al-baghdadi

Naczelny brodacz Państwa Islamskiego – Abu Bakr al-Bagdadi

Z drugiej strony IPIL aktywnie współpracuje z innymi ugrupowaniami islamistycznymi oferując swoją protekcję. Niektóre z nich stają się sojusznikami, a ich przywódcy dostają znaczące stanowiska w hierarchii IPIL. W ten sposób dowódca Dżaisz Al-Muhadżirin wal Ansar etniczny Czeczen Tarchan Batiraszwili (vel Umar Al-Sziszani) został kimś w rodzaju ministra obrony IPIL – co prawda, tylko na terenie Syrii.

Autorytet IPIL od samego początku jego zaangażowania w wojnę syryjską był bardzo wysoki. W krótkim czasie ugrupowanie zajęło wschodnie rejony Syrii. Jednak dalej czynnik iracki w kierownictwie organizacji zaczął sprawiać pewne problemy – dalsze posunięcie się IPIL w głąb terytorium Syrii zaczęło napotykać opór nie tylko ze strony armii syryjskiej, ale też ze strony innych ugrupowań terrorystycznych. Ostatecznie IPIL zaczęło częściej walczyć z „kolegami” niż z wojskami rządowymi.

Na zajętych terenach natychmiast powstawały organy władzy, które de facto były jedynie oddzielną służbą sektorowego dowództwa wojskowego. Okrucieństwo z którym ludności narzucano normy nowego życia bardzo szybko zaczęło przynosić owoce – niepodporządkowanie czy chęć stawiania oporu bardzo szybko likwidowano wraz z jej źródłami. Byli członkowie partii Baas, wojskowi starej irackiej armii, niemal odtworzyli wczesny reżym saddamowski, w którym rolę socjalistycznej ideologii baasistowskiej pełnił tym razem sprymityzowany islam. Nie interesowała ich zupełnie otoczka, liczył się tylko rezultat. Cynizm wojskowych nieco przerażał islamistów i powodował sporadyczne konflikty, jednak skuteczność takiego podejścia kompensowała wszystko, zwłaszcza że wojskowi do polityki się nie pchali, ideologów zbytnio nie krępowali. Koniec końców udało się nawet przekonać Hadżi Bakra do zapuszczenia brody, czemu on się kategorycznie sprzeciwiał.

Poza tym wojskowi doskonale rozumieli znaczenie ideologii i rolę propagandy w wojnie. Nie stronili się też od współczesnych metod prowadzenia wojen informacyjnych. Utworzone za zgodą Hadżi Bakra studio Al-Furqan zasłynęło nie tylko z filmu „Brzęk mieczy” (Salil sawarim), ale i ogólnie z systemowej pracy w tworzeniu wirtualnych obrazów ugrupowania. Według niektórych danych w jej stanowieniu i funkcjonowaniu aktywny udział brali pracownicy Al-Dżaziry, nie wiadomo, co prawda, czynni czy byli. Są także ciekawe dane o tym, że część pracowników działów medialnych IPIL odbywało szkolenia na różnych zachodnich kursach – reżyserskich, operatorskich, spikerskich, nawet aktorskich.

151214190854-isis-generic-1-super-tease

Nie wiem jak dodawanie propagandowych filmików jest traktowane przez polskie prawo więc ograniczę się stop-klatką. „A czy TY już zapisałeś się do Państwa Islamskiego?”

Szabrowanie terenów stało się gospodarczą bazą IPIL, jednak w przeciwieństwie do innych ugrupowań cały ten proces został natychmiast uporządkowany. W konsekwencji gospodarka opanowanych terenów uzyskała możliwość przystosowania się do realiów i postrzegała rabunek jako coś w rodzaju podatku, całkiem naturalnego i zrozumiałego. Wszelkie próby rabunku indywidualnego były przez władze IPIL karane z pokazową surowością poprzez egzekucje publiczne. To jeszcze bardziej wzmacniało autorytet ugrupowania na opanowanych terenach. Filmiki z egzekucjami szabrowników szybko doprowadziły do tego, że liczba chętnych do pożywienia się na terytorium IPIL drastycznie zmalała.

Niemniej jednak infrastruktura zajętych terenów była bardzo szybko „przejadana” i utrzymywać gospodarkę i finanse ugrupowania można było jedynie drogą ciągłego ekspansywnego zajęcia terytoriów. Początkowo IPIL liczyło na zdobycie Aleppo – jednego z najbogatszych miast regionu, jednak dwa lata bezowocnych walk zmusiły dowództwo do zaprzestania ekspansji w Syrii i zmniejszenia swojej obecności w innych regionach kraju prócz Rakki i poszczególnych rejonów Dajr Az-Zauru. Mimo tego pojedyncze ugrupowania, które złożyły przysięgę IPIL pozostały na swoich miejscach. Ciekawym tego przykładem jest ciągle istniejący przyczółek IPIL w Libanie.

Generalnie Państwo Islamskie musiało wycofywać się do Iraku nie tyle pod presją innych islamistycznych ugrupowań regionu, co przez wyczerpanie zasobów materialnych na zajętych terenach. Potrzebna była duża ofensywa, która by rozwiązała od razu kilka zadań – rozszerzenie terytorium wojny i zwiększenie zasobów materialnych, oraz osiągnięcie głównego celu – stworzenie własnego państwa.

Odwrót w stronę Iraku nie zapowiadał się lekko. Sunnickie plemiona prowincji Anbar mając do wyboru dobrą wojnę i kiepski pokój wolały jednak kiepski pokój z rządem centralnym w Bagdadzie. Mimo trudnych relacji z rządem Malikiego i otwartej dyskryminacji ze strony szyickiego kierownictwa w Bagdadzie, stosunek do islamistów był jeszcze bardziej chłodny, gdyż oni nieśli za sobą tylko wojnę, w żaden sposób nie kompensując powstających przy tym problemów.

Między innymi dlatego już na samym początku czołowy atak na Anbar sprawił IPIL wiele problemów – obok sił rządowych armii i policji przeciwko nim walczyli również ochotnicy sunnickiej formacji zbrojnej As-Sahwa. Nieudane walki o Ramadi i Falludżę przekonały szurę IPIL, że taka wojna będzie zbyt grząska i nie przyniesie pożądanego rezultatu.

Niemalże w marszu przeprowadzone zostało nowe planowanie, IPIL zmieniło kierunek inwazji na Irak. Zamiast posuwania się do wydawałoby się przyjaznych terenów sunnickich, podjęto decyzję by iść na północ ku rejonom kurdyjskim. Ta nielogiczna na pierwszy rzut oka decyzja przyniosła jednak fantastyczny rezultat.

10 czerwca 2014 roku oddziały IPIL pod wodzą Tarchana Batiraszwili siłami około 800-1000 bojowników zajęły dwumilionowy Mosul, 11 czerwca zdobyły Tikrit, a po kilku dniach zajęły Tall Afar i zbliżyły się na wyciągnięcie ręki do Bagdadu.

29 czerwca na fali sukcesów ugrupowanie ogłosiło powstanie kalifatu. Kalifem został przywódca organizacji – Ibrahim Awad Ibrahim al-Badri, bardziej znany jako Abu Bakr al-Bagdadi. Po proklamacji suwerenności Islamskie Państwo Iraku i Lewantu usunęło ze swojej nazwy odniesienie geograficzne stając po prostu Państwem Islamskim. 3 sierpnia oddziały PI zajęły dwa duże złoża ropy naftowej oraz zdobyły miasto Sindżar zamieszkane w dużej mierze przez ludność jazydzką. Te spektakularne sukcesy militarne, szeroko relacjonowana masakra jazydów, a także medialne egzekucje amerykańskich i brytyjskich obywateli sprawiły, że latem 2014 roku o ugrupowaniu zaczął mówić cały świat.

190

Obszar zasięgu Państwa Islamskiego po udanej ofensywie lata 2014 roku

Zajęcie Mosulu było dla Bagdadu katastrofą. IPIL uzyskało nie tylko kolosalne zasoby finansowe mosulskich banków, ale także przejęło ważne magazyny i bazy wojskowe armii Iraku, wspomniane już złoża ropy naftowej i kluczowe magistrale transportowe.

Zwycięstwo było na tyle szokujące, że nawet profesjonalni analitycy wojskowi nie byli w stanie je „przetrawić”. Przed Państwem Islamskim powstał problem zagospodarowania tej nieprawdopodobnej pod każdym względem ilości uzbrojenia, amunicji i pieniędzy, upadek frontu zaś pozwolił IPIL zająć ogromne tereny i im zaczęło banalnie brakować ludzi. Ponadto na północy jego oddziały zderzyły się z peszmergą Kurdów, która pod względem militarnym jest stokroć poważniejsza od operetkowej armii Iraku. W rezultacie zajęcie Bagdadu stało się prawie niemożliwe, zwłoka zaś doprowadziło do tego, że zdenerwowany Iran zdążył zorganizować obronę stolicy Iraku, przerzucając na niebezpieczne kierunki nieoficjalnie, ale niemalże otwarcie swoje jednostki, w tym oddziały Al Kuds i Basidż.

Ofensywa bagdadzka – co było do przewidzenia – załamała się, a IPIL przystąpiło do przegrupowania i utrzymania zajętych terytoriów. Błędem Iranu w tej sytuacji było to, że on nie potrafił skoordynować swoich działań z Kurdami i nie zaczął odwracać sytuacji, pozwalając IPIL przegrupować się, wyposażyć się w zajętą broń i przeprowadzić mobilizację, co w przypadku posiadania dużych zasobów pieniężnych stało się znacznie łatwiejsze niż wcześniej.

***

W tym momencie chciałbym zrobić pauzę w opowieści. Historię Państwa Islamskiego jak dotąd możemy podzielić na dwa zasadniczo różne etapy: przed i po kompanii 2014 roku. W okresie przed IPIL, podobno jak większość ugrupowań terrorystycznych w regionie, krytycznie zależało od finansowania z zagranicznych funduszy, w tym przypadku katarskich i kuwejckich. Od roku 2012 ugrupowanie wzięło kurs na niezależność finansową i po zajęciu Mosulu zależność od finansowania zewnętrznego spadła do 5% – tyle w tej chwili wynosi odsetek wpływów z funduszy w budżecie Państwa Islamskiego. Pełne usamodzielnienie się IPIL stało się dla wszystkich ogromnym zaskoczeniem i mocno poplątało karty zarówno regionalnym, jak i światowym graczom.

W pewnym sensie sytuacja IPIL zaczęła przypominać Taliban sprzed kilkunastu lat. Stworzony przez pakistański międzyresortowy wywiad ISI, Taliban doskonale zdawał sobie sprawę z tego, że jest wykorzystywany i manipulowany przez choćby służby Stanów Zjednoczonych. Mimo to talibowie starali się realizować przede wszystkim własne cele. W bardzo krótkim czasie znacząco podnosząc liczebność i zasoby materialne, Taliban zdradził swoich twórców i stał się stosunkowo niezależnym graczem z własnymi celami i zadaniami.

W tej chwili na Bliskim Wschodzie wrze ogromny kocioł sprzecznych i rywalizujących ze sobą interesów. Konflikt ten możemy zaobserwować na trzech poziomach: lokalnym, regionalnym i globalnym.

Na poziomie lokalnym w walce starły się interesy zdeklasowanej nomenklatury baasistowskiej, walczących o własne państwo Kurdów, irackich szyitów, rządu Baszszara al-Asada, złożonych z różnego stopnia radykalności ugrupowań terrorystycznych Wolnej Armii Syrii i frontu al-Nusry, bojówek turkomańskich. Sytuację dodatkowo komplikuje fakt, że wewnątrz większości z tych ugrupowań toczą się aktywne walki frakcyjne.

Na poziomie regionalnym w grę wchodzi mający w dużej mierze podłoże surowcowe konflikt Arabii Saudyjskiej, Kataru i Iranu. Interesy Turcji i Rosji w konflikcie syryjskim również można ulokować na tym poziomie.

I wreszcie poziom globalny, gdzie kluczowe znaczenie ma rozłam wśród elity amerykańskiej: rywalizacja mających mocne pozycje w regionie „umownych” republikanów-mocarstwowców i usiłujących przeformatować istniejącą konfigurację na swoją korzyść demokratów-globalistów. Tak z grubsza prezentuje się rozkład na samym szczycie najmniejsze drgnięcie na którym odzywa się echem niejasnych i chaotycznych na pierwszy rzut oka wydarzeń na całym obszarze od Maroka do Jemna.

Żeby kontynuacja wątku o Państwie Islamskim miała sens i nie trzeba było robić ciągłych komentarzy i dygresji, należy najpierw uporządkować i usystematyzować rozproszone informacje o samej strukturze Bliskiego Wschodu, przyczynach i przebiegu Wiosny Arabskiej, sytuacji wewnętrznej i strategii międzynarodowej takich krajów jak Katar, Iran czy Arabia Saudyjska. Mam już w dużym stopniu zgromadzony materiał i postaram się niedługo zabrać za jego opracowanie. Natomiast w najbliższym czasie dodam jeszcze materiał o gospodarce Państwa Islamskiego i tym, jak organizowane jest życie na zajętych przez nie terenach. Później pewnie odejdziemy nieco od tematyki Bliskiego Wschodu. Być może będzie coś o Rosji, zobaczymy, w każdym razie będzie ciekawie. Pozdrawiam i Stay tuned!

      Nasheed-Athem-of-ISIS
Podziel się: