Islamskie Państwo Iraku i Lewantu. Gospodarka

Zarządzanie na zajętych przez siebie terenach Państwo Islamskie organizuje w sposób bardzo technologiczny: natychmiast mianowany jest amir dzielnicy, miasta, obwodu, którym z reguły zostaje spełniający wszystkie kryteria i ideologicznie wierny islamista wybierany przez szurę za zasługi osobiste. Kandydatura amira uzgadniana jest ze strukturami ideologicznymi PI, kontrwywiadem i innymi organami nadzorczymi. Pod tym względem machina biurokratyczna saddamowskiego reżimu działa niczym za dawnych czasów.

Jednak w gruncie rzeczy amir pełni taką samą rolę jak Abu Bakr al-Bagdadi – rolę przykrycia dla prawdziwego kierownictwa, które niezwłocznie przystępuje do tworzenia struktur zarządzających. Obok amira ciągle przebywa radca-baasista, który z jednej strony kontroluje często niekompetentnego kierownika, z drugiej – kanalizuje jego działania w potrzebnym kierunku, przygotowuje decyzje, przemówienia, czyli generalnie steruje marionetką.

W razie konieczności radca może przekształcić się w śledczego i kata, więc jego podwładny nie ma zbytnich iluzji co do swojej pozycji. Poza tym w PI istnieje praktyka częstej rotacji amirów – są oni ciągle tasowani zarówno w poziomie, jak i w pionie, do góry i do dołu – aż do dołu egzekucyjnego. W stosunku do miejscowego kierownictwa PI nie wykazuje się żadną wspaniałomyślnością, traktując rotację jako najlepiej działające narzędzie do kontroli nad wzrostem wpływów amira, pojawieniem się powiązań korupcyjnych etc. Swoją drogą metody wykorzenienia korupcji są na tyle surowe, że urzędnicy PI nawet w strasznym śnie nie mogą sobie wyobrazić, że będą się wzbogacać w ten jakże popularny na Wschodzie sposób. Na razie żelazna dyscyplina i strach przed karą trzyma sytuację pod kontrolą, ale nikt nie ma złudzeń, że jest to efekt tymczasowy – wszak bakszysz na Wschodzie to nieodłączny element kultury, ale na razie rewolucyjna racja stanu trzyma wszystkich w ryzach.

54

Kilka tygodni temu PI opublikowało propagandowy filmik przedstawiający jego strukturę. Generalnie bardzo ciekawe widowisko: z jednej strony biegające beztroskie dzieciaki, uśmiechnięci pracownicy komunalni w kamizelkach odblaskowych naprawiający chodnik, a z drugiej – masowe egzekucje i zbliżenia na odcinane głowy. Dysonans poznawczy murowany

Aparat zarządzania terytorialnego z jednej strony sprawia wrażenie, że jest całkiem wystarczający do kontroli nad nimi, z drugiej jest dość kompaktowy. To bardzo szybko przynosi swój efekt: utrzymanie kompaktowych struktur nie wymaga dużych środków, można je łatwiej kontrolować, decyzje są podejmowane stosunkowo szybko. Co prawda jest też druga strona medalu w postaci niskiej jakości podejmowanych decyzji, lecz na tym etapie kwestia ta nie jest aż tak istotna.

W czasie szybkiej ekspansji PI wiosną-latem 2014 roku struktura jego czołowych jednostek przypominała w niczym amerykańską: wraz z oddziałami wojskowymi do miasta wkraczali specjaliści cywilni, których ogromna liczba pozostała Baasowi jeszcze z poprzedniego życia. W mieście wciąż trwała zaczystka, gdy zbierały się już pierwsze narady produkcyjne na których wysuwano miejscowe kadry z uprzednio ułożonych list. Po odsunięciu się linii frontu miasto zaczynało żyć zwykłym życiem, nie doświadczając większych problemów z wodą, prądem, żywnością czy komunikacją.

RNPS

Cosplay’owcy wkraczają do miasta. Miejscowi chyba nie są pod szczególnym wrażeniem

Wprowadzone na zajętych terenach normy szariatu dotyczą również życia ekonomicznego. Wprowadzane są obowiązkowe podatki: zakat dla prawowiernych i dżizja dla reszty. PI leży na terytoriach tranzytowych, co zapewnia całkiem solidny przychód, który ugrupowanie uzyskuje wprowadzając cła na wszystkie przejeżdżające karawany handlowe i samochody. Istnieje również służba podatkowa, która przeprowadza ewidencję wszystkich podatników, a jako że do takowych należą wszyscy mieszkańcy, to przy okazji służba ta pełni rolę wielu innych, które też pracują z miejscową ludnością, co z kolei istotnie redukuje aparat kierowniczy poprzez likwidację powtarzających się służb.

Według niektórych danych brzemię podatkowe na gospodarkę opanowanych przez PI terytoriów jest znacznie niższe niż tę, które istniało za poprzednich reżimów. Co prawda dotyczy to w głównej mierze podmiotów gospodarczych prowadzonych przez miejscowych sunnitów. Dla całej reszty warunki te są bardzo ciężkie, co jest związane przede wszystkim z wysokim rozmiarem dżizji. Poza tym nierzadkie są przypadki przeprowadzanych na rozkaz amirów rekwizycji. Niewierni na terenie Państwa Islamskiego mają wybór – albo przejście na islam, albo opuszczenie terenu, albo zawarcie tak zwanej umowy zimmi według której niewierny ma prawo wyznawać swoją wiarę pod warunkiem płacenia dżizji. Tych, którzy uchylą się przed tym wyborem czeka śmierć. Na przykład w Race wszyscy niewierni dostali 48 godzin by określić się z wyborem, a na tych, którzy go nie dokonali po upływie podanego terminu „czekał miecz”.

2bcc32b700000578-3215910-image-a-45_1440927931067

Bite są nawet złote dynary Państwa Islamskiego, choć to bardziej działania propagandowe

Mimo, że na opanowanych terenach istnieje legalna gospodarka produkcyjna (koniec końców przecież ludzie muszą coś jeść, pić, ubierać się, budować, naprawiać i serwisować maszyny i sprzęty), główne źródło dochodu Państwa islamskiego stanowią zyski z nielegalnego handlu i innych branż kryminalnej gospodarki najazdowej. Sytuacja ta jest wymuszona, jednak na razie szura PI patrzy na to przez palce – priorytetem jest przetrwanie młodego państwa, cała reszta podporządkowana jest temu celowi. Co prawda, kontrola nad szarym i czarnym rynkiem również jest bardzo restrykcyjna, a niektóre sektory nielegalnego biznesu są całkowicie „znacjonalizowane”.

Różni badacze podają własne liczby, ale generalne są zgodni co do tego, że miesięczny dochód Państwa islamskiego stanowi od 80 do 100 milionów dolarów, a nawet więcej. PI handluje ropą z zajętych w Syrii i Iraku złóż. Naturalnym jest, że legalna sprzedaż ropy w ich warunkach nie jest możliwa, ale ją skutecznie zastępuje czarny rynek, na którym rolę kontrahentów pełnią skorumpowani kurdyjscy, tureccy, iraccy urzędnicy i wszechobecni miejscowi przemytnicy. Szacowany zysk z handlu ropą wynosi od 1 do 3 milionów dolarów dziennie. PI zajmuje się jedynie wydobyciem, transport w postaci cystern samochodowych zapewniany jest przez kontrahentów.

isis-oil

Nawiasem mówiąc, zdobywając złoża ropy naftowej PI rozwiązało problem zaopatrzenia swoich pojazdów w paliwo, co w warunkach blokady jego terytorium (co prawda bardziej deklaratywnej, ale mimo wszystko istniejącej) stanowi nie lada problem dla działalności bojowej organizacji. PI zajęło rafinerie o mocy wystarczającej do produkcji niezbędnych ilości nie tylko dla zaopatrzenia swoich oddziałów, ale i na sprzedaż ludności cywilnej. Jednak ograniczone możliwości przetwarzania ropy naftowej w tych rafineriach uniemożliwia zwiększenie eksportu, w związku z czym począwszy od lata 2014 roku ugrupowanie prowadzi zacięte walki o miasto Bajdżi na północy Iraku, gdzie znajduje się największa rafineria w kraju. Koalicja walcząca z PI również doskonale zdaje sobie sprawę z ważności tego obiektu, więc miasto kilkakrotnie przechodziło z rąk do rąk. Obecnie PI zostało wyparte z Bajdżi, ale jego oddziały wciąż znajdują się w pobliżu.

Niemniej jednak w tej kwestii również znaleziono rozwiązanie w postaci budowy prymitywnych, acz działających „samowarów” znanych choćby z wojny w Czeczenii. Jakość uzyskanego w ten sposób paliwa jest niewysoka, ale to skutecznie rozwiązuje najważniejszy problem – deficyt oleju napędowego i benzyny. Ponadto taniość i łatwość w obsłudze tego typu produkcji sprawia, że wojna powietrzna przeciwko infrastrukturze paliwowej PI traci sens – w razie utraty „samowara”, jest on łatwo i szybko odbudowywany w nowym miejscu.

Kolejnym źródłem dochodów w gospodarce Państwa islamskiego jest porywanie ludzi w celu uzyskania okupu. Czyli tak zwany kidnaping. Zjawisko to stało się na tyle powszechne, że w niektórych wilajetach Państwa Islamskiego wydawane były rozporządzenia o czasowym zakazie porywania miejscowej ludności z pobudek wyjątkowo merkantylnych, mianowicie w celu zapobieżenia spadkowi cen na wykupienie jeńca.

Pobocznym rodzajem tego typu biznesu jest handel niewolnikami. Często ludzie są łapani bezpośrednio w celu sprzedaży do niewoli, do niewoli sprzedawani są także ludzie za których nie uzyskano z jakiegoś powodu okupu.

Wojna to doskonała okazja do redystrybucji własności. Rabunek i rekwizycje (przede wszystkim u ludności niemuzułmańskiej) zasilają również skarb oraz magazyny rezerwowe Państwa Islamskiego. Los pozbawianych wszystkiego ludzi nikogo oczywiście nie interesuje, chociaż tutaj też działa pewien mechanizm: rekwizycja u ludności muzułmańskiej przeprowadzana jest tylko na obszarze działań bojowych i z obowiązkową rekompensatą po ich zakończeniu. Prawo własności na Wschodzie jest święte, zaś lokalna ludność sunnicka to podstawa społeczna i źródło potęgi dla byłych członków Baas, którzy doskonale zdają sprawę z tego, że władza bez ludności nad którą oni panują to nic więcej, niż abstrakcja.

      Nasheed-Ajnad-ISIS-Akhy-Abligh-ûna-Al-Ashab-1
Podziel się: