Monthly archives: Marzec, 2017

Macron

Poczytałem o prawdopodobnym prezydencie Francji Macronie. Jest młody, ma 39 lat. Wzorowy biurokrata. To co najciekawsze to jego nauczyciel, duchowy guru – filozof Paul Ricoeur, u którego Macron pracował jako osobisty sekretarz.

Ricoeur jest mało znany w naszych stronach, w zasadzie to bardziej politolog, niż filozof. W niemieckiej niewoli stał się wielbicielem Heideggera, które to uwielbienie rozwinęło się nie w umiarkowany faszyzm, tylko w anty-etatyzm. Powojenna Francja, z kolei, to państwowa supermachina. Ricoeur nie mógł w niej spokojnie oddychać. Po „paryskiej wiośnie” 1968 on się rozczarowuje w Europie, znane jest jego przekleństwo, że „europejska inteligencja to maoiści, a biurokracja – tępi prawicowcy”. Ricoeur na 22 lata wyjeżdża do USA.

Ameryka dla Ricoeura to raj i przykład do naśladowania. W niej mało państwa, jest to „społeczeństwo przed Hobbesem”. Jego uczeń Macron też jest wielbicielem Ameryki. On szczerze uważa, że europejski podział na prawicę i lewicę (w rzeczywistości – na biurokrację i inteligencję) to hamulec dla progresu. System polityczny powinien składać się tak jak w USA – z liberałów i konserwatystów, od europejskiego system ten różni się tym, że w nim główny aktor stoi ponad biurokracją i inteligencją – to burżuazja, kapitalista.

Stąd Macron jest również entuzjastą euroatlantyzmu, w ramach którego holownikiem dla Europy stają się USA. Zamiast starego hasła francuskich biurokratów i maoistów „Europa od Lizbony po Władywostok” nowe hasło „Europa od Seattle po Karpaty”.

Jeśli Macron zostanie nowym prezydentem Francji, będzie to nowa nadzieja dla Unii i poważny cios dla Rosji. Zamiast gaullistycznego niemrawego dziadka czy babci (Le Pen) pojawi się tam człowiek, który potrafi dać Europie nowy impuls: więcej liberalnego technokratyzmu, mniejszy biurokratyzm, Europa jako aktywny aktor polityki światowej idąca w farwaterze Ameryki; mniej umizgów do krajów postsowieckich (przede wszystkim Rosji), a także świata islamskiego.



Prawicowy populizm i gerontokracja

Wszystko co dzisiaj nazywają „prawicowym populizmem”, „skrętem w prawo” itd. – to w rzeczywistości kontrrewolucja starych, po której nadejdzie gerontokracja. Społeczeństwa Pierwszego Świata się starzeją (średnia wieku we Francji i w Niemczech już wynosi około 45 lat). Rozrodczość jest coraz niższa, starzy żyją coraz dłużej (niedługo 90-100 lat życia będzie normą).

Starzy chcą spokoju i stabilności. Młodzież stopniowo staje się instytucjonalną mniejszością, w rodzaju homoseksualistów, migrantów czy weganów.

Ciekawe jak będzie na to reagowała młodzież Pierwszego Świata. Pewnie tak jak choćby w USA – będzie skupiać się w nadmorskich stanach, jakichś oazach, które stopniowo zaczną przekształcać się w nowe państwa. Podobnie będzie na całym świecie: młodzież zacznie żyć w kilku metropoliach dookoła których będą rozpościerały się tereny starców (prawicowego konserwatyzmu). Podobnie będzie w Rosji: współczesne życie i progres pozostaną w aglomeracji Moskiewskiej (o populacji 40-50 mln), a dookoła będzie zimna równina z duchowością, wieżami wiertniczymi i Nowym Średniowieczem. W Polsce też mimo ogólnego antymodernistycznego trendu i wyjątkowego wręcz w skali europejskiej tradycjonalizmu młodzieży, takie ośrodki jak Warszawa, Wrocław czy Trójmiasto idą dokładnie w tym samym kierunku co reszta innych europejskich aglomeracji.

Błąd neoliberalizmu polegał na tym, że mu się wydawało, iż każdy chcę się bawić swoimi gadżetami, siedzieć w coworkingach, zajmować się team-buildingiem, brać kubek kawy ze swoim imieniem w Starbucksie, jeździć na rowerze i ogólnie „żyć wesoło i pozytywnie”. A tymczasem większość ludzi, zwłaszcza po czterdziestce, chce po prostu siedzieć przed telewizorem (w USA oglądalność telewizji z pojawieniem się internetu nawet wzrosła), robić barbecue, kosić swój trawnik, żyć w „domu-twierdzy”, strzelać do Obcych (murzynów czy gejów), mrocznie patrzeć w Nikąd. I żeby wszyscy się od niego odczepili.